Uniwersytet Trzeciego Wieku

Kategorie:

Szybki kontakt:


Stowarzyszenie
Uniwersytet Trzeciego Wieku w Kutnie
Narutowicza 20, 99-300 Kutno
Dworek Modrzewiowy
tel. 534 085 405
tel. 570009655, email: sutw@utwkutno.pl

Przyjazne linki:

Polecamy
Polecamy




14
cze

Kocham życie, nie zawsze łatwe

UTW
Intrygują mnie role, jakie w życiu mamy do odegrania. Życie to swoisty teatr,
a my marionetki. Ważne, by grać w dobrej sztuce -  z Marią Wierzbicką (dla przyjaciół Majką), przewodniczącą Stowarzyszenia Uniwersytet Trzeciego Wieku w Kutnie, rozmawia Elżbieta Żółtowska.



Obrączka w zastaw za książkę w księgarni, bo musi ją mieć, a nie ma pieniędzy. Wraca do domu i informuje o tym zdarzeniu męża. On nie musi pytać o adres księgarni. Wie, że taka sytuacja zdarza się często. Idzie, płaci za książkę i odbiera ślubną obrączkę żony. Czyż to nie piękna opowieść o słabości Marii Wierzbickiej?

Tak, kocham literaturę. Lubię mieć „swoje” książki. Teraz są za drogie, emerytura nie pozwala na książkowe szaleństwo.

SUTW pod Twoim przewodnictwem obchodzi w tym roku jubileusz 10- lecia swego istnienia. Skąd wzięła się idea Uniwersytetu i jakie powody zdecydowały o jego utworzeniu w Kutnie?

Jak zwykle przypadek. Śp. Andrzej Urbaniak, prezes TPZK, po spotkaniu z Marysią Sperą, powiedział: „ Jeżeli zajmiesz się tym, to robimy. Jesteś nauczycielką, więc to twoja działka…” A ja nie umiem mówić „nie”. I tak się zaczęło… Nawet nie przypuszczałam, że taką frajdę mi to sprawi, że tak długo wytrzymam.
Talent organizacyjny, ciężka praca w wieloletnim funkcjonowaniu Uniwersytetu.
Skąd siła w tak kruchej i drobnej kobiecie?


Już nie takiej drobnej (śmiech)… Ja lubię to, od dziecka wiedziałam, że będę nauczycielką. Po prostu na emeryturze w dalszym ciągu pracuję „w zawodzie”. Przecież „nauczycielstwo” to nic innego jak możliwość kontaktu z ludźmi i wymiana doświadczeń, emocji, uczuć, wiadomości. To tworzenie siebie i innych.

Czy aktywność masz we krwi?/ Zdaje się, że aktywność masz we krwi.
Nie wiem czy „we krwi”, ale robię to, co daje mi radość. Kocham życie, nie zawsze łatwe, kocham ludzi, nie zawsze sympatycznych, ale miasto, w którym mieszkam prawie 40 lat, stało się moim domem. Więc „urządzam” je po swojemu, jak moje mieszkanie. Przyznam, że moją rodzinę do szału doprowadza częste „jeżdżenie gratami”, tj. przestawianie mebli.

Najważniejsze projekty, które piszesz do różnych instytucji by zdobyć środki pieniężne, celem dofinansowania dla zrealizowania ciekawych i ważnych pomysłów 
dla Uniwersytetu./ Które z projektów, składanych przez Ciebie do roznych instytucji w celu zdobycia środków finansowych na realizację ciekawych i ważnych pomysłów, uważasz za najważniejsze?

Te, dzięki którym pozyskujemy pieniądze na działania SUTW. Pisałam do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, do Towarzystwa Inicjatyw Społecznych ”ę”, do samorządów różnych szczebli, włączałam się w programy „Na lepszy start”, projekty dla Seniorów. Nie zawsze wygrywaliśmy konkursy, ale nie marudzę. Piszę dalej…

SUTW w Kutnie za samorządny rozwój działalności dla 351 członków, zorganizowanych w 25 sekcjach zdobył Kutnowski Hit 2016 Roku. Duma , radość i jakie marzenia
oraz cele na najbliższe lata?/ W 2016 roku SUTW zdobył Kutnowski Hit 2016, za samorządny rozwój działalności dla 351 członków, zorganizowany w 25 sekcjach. Duma i radość?


Słuchaczy w tym roku mamy 361. Radość, z pewnością. To miłe dla nas wszystkich, którzy pracują społecznie 10 lat. Jest to duża grupa osób, ponad 60. Mówię tu o Tych, którzy nie tylko korzystają z propozycji SUTW, ale czynnie tworzą nasze stowarzyszenie.

A jakie marzenia i cele na najbliższe lata?
Chyba „zmiana warty”, pozyskanie młodszych, z nowymi pomysłami, aktywnych Seniorów. Stowarzyszenie, udowodniło, że jest stabilne, musi rozwijać się. Ja chyba już się wypaliłam. Czas na zmianę, każda mądra zmiana to krok do przodu, rozwój. A marzenia…. Nauczyć się odpoczywać. Tego nie umiem, nawet jak czytam, to mam dyskomfort, że tracę czas, ale tyle mam zaległości. Myślę, że to jakaś ułomność, ale na razie nie radzę sobie z nią. Chyba zacznę chodzić na zajęcia z psychologii (ha, ha, ha).

Twoim zdaniem słuchacze SUTW zaskakują młodszych swoją aktywnością społeczną, wrastają w miasto i stają się jego aktywną grupą kulturotwórczą. (kropka zamiast znaku zapytania)

Sądzę, że to kwestia czasu w jakim żyjemy. Babcie, dziadkowie to już nie babinki w chusteczkach gotujące obiadki dla wnuków i stojące w kolejkach po kawałek kiełbasy, to dziadki, siedzące na ławeczce. To osoby samostanowiące, młode duchem, szukające sposobów na realizację, udowadniające swoją wartość. Dojrzałość, starość nie zabiera nam przecież marzeń, pragnień czy radości życia. Mamy inne marzenia niż młodzi, ale mamy. Chcemy o tym głośno mówić, a najlepiej mówić w grupie, w poczuciu przynależności do ludzi podobnie myślących i szanujących się nawzajem. Zakładam, że nasze stowarzyszenie takie jest.

Jesteś z wykształcenia polonistką, znawczynią i miłośniczką literatury i namiętną czytelniczką książek.
Prowadzisz na Uniwersytecie sekcję literacką. Co Ci dają te spotkania?

Zajęcia w sekcji literackiej nakręcają mnie. Dzięki Danusi Kawce (staroście sekcji) stworzyliśmy grupę prawdziwych przyjaciół. Tu realizuję się jako nauczycielka, kocham to. Myślę, że wszyscy lubimy te spotkania. Wielokrotnie ludzie z sekcji podsuwają mi lektury, tematy. Oni też sami tworzą! Robią to, czego ja boję się. Nie potrafię, realizuję się przez Nich. (?)

Często podkreślasz, że nie jesteś rodowitą kutnianką, ale pokochałaś to miasto.
Zapewne masz więc jakieś ulubione miejsca w Kutnie?


To prawda. Do Kutna trafiłam przez przypadek, jak to mówią: za mężem, za pracą, za mieszkaniem. Takie to były czasy. Długo marzyłam o Toruniu, w którym spędziłam 5 lat i miałam zostać na uczelni, ale stało się inaczej. W Kutnie poczułam się dobrze dopiero jak urodziłam dzieci i zaczęłam żyć problemami miasta. Chyba się zakorzeniam, czego nie miałam wcześniej. Przeprowadzałam się z rodzicami, potem sama średnio co 4 lata.
Ulubione miejsca? Nie wiem, najważniejsze jest to, że mogę je obejść prawie całe pieszo. Lubię chodzić, obserwować zmiany, ludzi, a ci coraz częściej uśmiechają się. Lubię przebywać w szkołach, instytucjach kultury, a Plac Piłsudskiego to dla mnie kwintesencja Kutna i jego zmian. Pamiętam go, i jeszcze dworzec, z 1978 roku.

Jaką radę dasz ludziom, którym nie chce się wyjść z domu?
Rady nie mam żadnej, ale powinni wyjść raz z koleżanką, z sąsiadką… Potem drugi raz, a potem to wciąga. Człowiek przekonuje się, że bycie wśród ludzi jest lepsze niż siedzenie w domu. Daje zadowolenie, siłę, radość życia… A to podstawa. Nie mówię o głupim zadowoleniu, że się jest, mam na myśli świadomość samego siebie…

Podobno poznałaś osobiście Janusza Głowackiego?
Tak. Byłam w II klasie liceum. Głowacki przyjechał do naszej sąsiadki, studentki, jako jej chłopak. Było granie na pianinie, czytanie wierszy, dyskusja na temat nauki języków obcych. Potem dowiedziałam się, że zerwali, bo on wyjechał, ale dokąd nie pamiętam. Był bardzo przystojny, a przede wszystkim miał piękną blond szopę na głowie.

Czym najbardziej się fascynujesz?/ Co Cię najbardziej fascynuje?
Chyba człowiekiem/ Chyba człowiek, jego możliwościami, mądrością, głupotą, nieprzewidywalnością jednych i prymitywizmem innych. Intrygują mnie role, jakie w życiu mamy do odegrania. Życie to swoisty teatr, a my marionetki. Ważne, by grać w dobrej sztuce, a tę mam nadzieję, w dużym stopniu wybieramy sami, dokonując właściwej klasyfikacji praw i zasad moralnych.

Jakiego słowa nie lubisz?
Nie jednego, wielu… Nie lubię wyrazów obscenicznych traktowanych jako przecinki (przykład „krzywy”), takich jak: zawiść, zazdrość, nie da się, nie mogę, nie mamy pieniędzy, itp. Tych, które ograniczają człowieka.

Co robisz, kiedy masz chwilkę dla siebie?.
Czytam. Najgorzej jak jest to po południu, bo muszę przeczytać do końca i mam wtedy „pustą noc”, tj. czytam…. Jak przychodzi świt jestem zła na siebie, ale widocznie tak ma być…. Do następnej książki. Dobrze, że ulubione czasopisma mam w komputerze, mogę czytać z opóźnieniem.

Jesteś zakochana w swojej wnuczce. Jaką jesteś babcią - tradycyjną czy odlotową?
Mam nadzieję, że dobrą. Do stanowienia zasad są rodzice, ja czuję się uprawniona do rozpuszczania (śmiech). W ogóle, uważam, że dzieci się nie wychowuje, żyje się razem z nimi i pozwala na samodzielny rozwój, a nasze postępowanie jest dla małych ludzików przykładem i swoistym wzorem. Nie można karcić dziecka za to, że powtarza kwestie dorosłych lub ich zachowania.

Majko! Jesteś otwarta dla ludzi. Co sprawia, że Twoje serce jest tak wyjątkowe?
No teraz już przesadziłaś (śmiech)…. Jestem tzw. „średnia krajowa”. Ani dobra, ani zła. W swoim życiu trzymam się zasady Leca: „Czas robi swoje, a ty człowieku…”. Robię swoje, jako człowiek. Kocham naturę i ludzi. Sądzę, że ważna jest we wszystkim konsekwencja i uczciwość wobec siebie, to daje spokój i zadowolenie.
obrazek prawa
   
© Uniwersytet Trzeciego Wieku w Kutnie
wykorzystywanie materiałów ze strony bez zgody autora - zabronione!
Logowanie administratora stronyMapa strony