Uniwersytet Trzeciego Wieku

Kategorie:

Szybki kontakt:


Stowarzyszenie
Uniwersytet Trzeciego Wieku w Kutnie
Narutowicza 20, 99-300 Kutno
Dworek Modrzewiowy
tel. 534 085 405
tel. 570009655, email: sutw@utwkutno.pl

Przyjazne linki:

Polecamy
Polecamy




21
lut

Biuletyn na II semestr 2017/2018

UTW

14
cze

Kocham życie, nie zawsze łatwe

UTW
Intrygują mnie role, jakie w życiu mamy do odegrania. Życie to swoisty teatr,
a my marionetki. Ważne, by grać w dobrej sztuce -  z Marią Wierzbicką (dla przyjaciół Majką), przewodniczącą Stowarzyszenia Uniwersytet Trzeciego Wieku w Kutnie, rozmawia Elżbieta Żółtowska.



Obrączka w zastaw za książkę w księgarni, bo musi ją mieć, a nie ma pieniędzy. Wraca do domu i informuje o tym zdarzeniu męża. On nie musi pytać o adres księgarni. Wie, że taka sytuacja zdarza się często. Idzie, płaci za książkę i odbiera ślubną obrączkę żony. Czyż to nie piękna opowieść o słabości Marii Wierzbickiej?

Tak, kocham literaturę. Lubię mieć „swoje” książki. Teraz są za drogie, emerytura nie pozwala na książkowe szaleństwo.

SUTW pod Twoim przewodnictwem obchodzi w tym roku jubileusz 10- lecia swego istnienia. Skąd wzięła się idea Uniwersytetu i jakie powody zdecydowały o jego utworzeniu w Kutnie?

Jak zwykle przypadek. Śp. Andrzej Urbaniak, prezes TPZK, po spotkaniu z Marysią Sperą, powiedział: „ Jeżeli zajmiesz się tym, to robimy. Jesteś nauczycielką, więc to twoja działka…” A ja nie umiem mówić „nie”. I tak się zaczęło… Nawet nie przypuszczałam, że taką frajdę mi to sprawi, że tak długo wytrzymam.
Talent organizacyjny, ciężka praca w wieloletnim funkcjonowaniu Uniwersytetu.
Skąd siła w tak kruchej i drobnej kobiecie?


Już nie takiej drobnej (śmiech)… Ja lubię to, od dziecka wiedziałam, że będę nauczycielką. Po prostu na emeryturze w dalszym ciągu pracuję „w zawodzie”. Przecież „nauczycielstwo” to nic innego jak możliwość kontaktu z ludźmi i wymiana doświadczeń, emocji, uczuć, wiadomości. To tworzenie siebie i innych.

Czy aktywność masz we krwi?/ Zdaje się, że aktywność masz we krwi.
Nie wiem czy „we krwi”, ale robię to, co daje mi radość. Kocham życie, nie zawsze łatwe, kocham ludzi, nie zawsze sympatycznych, ale miasto, w którym mieszkam prawie 40 lat, stało się moim domem. Więc „urządzam” je po swojemu, jak moje mieszkanie. Przyznam, że moją rodzinę do szału doprowadza częste „jeżdżenie gratami”, tj. przestawianie mebli.

Najważniejsze projekty, które piszesz do różnych instytucji by zdobyć środki pieniężne, celem dofinansowania dla zrealizowania ciekawych i ważnych pomysłów 
dla Uniwersytetu./ Które z projektów, składanych przez Ciebie do roznych instytucji w celu zdobycia środków finansowych na realizację ciekawych i ważnych pomysłów, uważasz za najważniejsze?

Te, dzięki którym pozyskujemy pieniądze na działania SUTW. Pisałam do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, do Towarzystwa Inicjatyw Społecznych ”ę”, do samorządów różnych szczebli, włączałam się w programy „Na lepszy start”, projekty dla Seniorów. Nie zawsze wygrywaliśmy konkursy, ale nie marudzę. Piszę dalej…

SUTW w Kutnie za samorządny rozwój działalności dla 351 członków, zorganizowanych w 25 sekcjach zdobył Kutnowski Hit 2016 Roku. Duma , radość i jakie marzenia
oraz cele na najbliższe lata?/ W 2016 roku SUTW zdobył Kutnowski Hit 2016, za samorządny rozwój działalności dla 351 członków, zorganizowany w 25 sekcjach. Duma i radość?


Słuchaczy w tym roku mamy 361. Radość, z pewnością. To miłe dla nas wszystkich, którzy pracują społecznie 10 lat. Jest to duża grupa osób, ponad 60. Mówię tu o Tych, którzy nie tylko korzystają z propozycji SUTW, ale czynnie tworzą nasze stowarzyszenie.

A jakie marzenia i cele na najbliższe lata?
Chyba „zmiana warty”, pozyskanie młodszych, z nowymi pomysłami, aktywnych Seniorów. Stowarzyszenie, udowodniło, że jest stabilne, musi rozwijać się. Ja chyba już się wypaliłam. Czas na zmianę, każda mądra zmiana to krok do przodu, rozwój. A marzenia…. Nauczyć się odpoczywać. Tego nie umiem, nawet jak czytam, to mam dyskomfort, że tracę czas, ale tyle mam zaległości. Myślę, że to jakaś ułomność, ale na razie nie radzę sobie z nią. Chyba zacznę chodzić na zajęcia z psychologii (ha, ha, ha).

Twoim zdaniem słuchacze SUTW zaskakują młodszych swoją aktywnością społeczną, wrastają w miasto i stają się jego aktywną grupą kulturotwórczą. (kropka zamiast znaku zapytania)

Sądzę, że to kwestia czasu w jakim żyjemy. Babcie, dziadkowie to już nie babinki w chusteczkach gotujące obiadki dla wnuków i stojące w kolejkach po kawałek kiełbasy, to dziadki, siedzące na ławeczce. To osoby samostanowiące, młode duchem, szukające sposobów na realizację, udowadniające swoją wartość. Dojrzałość, starość nie zabiera nam przecież marzeń, pragnień czy radości życia. Mamy inne marzenia niż młodzi, ale mamy. Chcemy o tym głośno mówić, a najlepiej mówić w grupie, w poczuciu przynależności do ludzi podobnie myślących i szanujących się nawzajem. Zakładam, że nasze stowarzyszenie takie jest.

Jesteś z wykształcenia polonistką, znawczynią i miłośniczką literatury i namiętną czytelniczką książek.
Prowadzisz na Uniwersytecie sekcję literacką. Co Ci dają te spotkania?

Zajęcia w sekcji literackiej nakręcają mnie. Dzięki Danusi Kawce (staroście sekcji) stworzyliśmy grupę prawdziwych przyjaciół. Tu realizuję się jako nauczycielka, kocham to. Myślę, że wszyscy lubimy te spotkania. Wielokrotnie ludzie z sekcji podsuwają mi lektury, tematy. Oni też sami tworzą! Robią to, czego ja boję się. Nie potrafię, realizuję się przez Nich. (?)

Często podkreślasz, że nie jesteś rodowitą kutnianką, ale pokochałaś to miasto.
Zapewne masz więc jakieś ulubione miejsca w Kutnie?


To prawda. Do Kutna trafiłam przez przypadek, jak to mówią: za mężem, za pracą, za mieszkaniem. Takie to były czasy. Długo marzyłam o Toruniu, w którym spędziłam 5 lat i miałam zostać na uczelni, ale stało się inaczej. W Kutnie poczułam się dobrze dopiero jak urodziłam dzieci i zaczęłam żyć problemami miasta. Chyba się zakorzeniam, czego nie miałam wcześniej. Przeprowadzałam się z rodzicami, potem sama średnio co 4 lata.
Ulubione miejsca? Nie wiem, najważniejsze jest to, że mogę je obejść prawie całe pieszo. Lubię chodzić, obserwować zmiany, ludzi, a ci coraz częściej uśmiechają się. Lubię przebywać w szkołach, instytucjach kultury, a Plac Piłsudskiego to dla mnie kwintesencja Kutna i jego zmian. Pamiętam go, i jeszcze dworzec, z 1978 roku.

Jaką radę dasz ludziom, którym nie chce się wyjść z domu?
Rady nie mam żadnej, ale powinni wyjść raz z koleżanką, z sąsiadką… Potem drugi raz, a potem to wciąga. Człowiek przekonuje się, że bycie wśród ludzi jest lepsze niż siedzenie w domu. Daje zadowolenie, siłę, radość życia… A to podstawa. Nie mówię o głupim zadowoleniu, że się jest, mam na myśli świadomość samego siebie…

Podobno poznałaś osobiście Janusza Głowackiego?
Tak. Byłam w II klasie liceum. Głowacki przyjechał do naszej sąsiadki, studentki, jako jej chłopak. Było granie na pianinie, czytanie wierszy, dyskusja na temat nauki języków obcych. Potem dowiedziałam się, że zerwali, bo on wyjechał, ale dokąd nie pamiętam. Był bardzo przystojny, a przede wszystkim miał piękną blond szopę na głowie.

Czym najbardziej się fascynujesz?/ Co Cię najbardziej fascynuje?
Chyba człowiekiem/ Chyba człowiek, jego możliwościami, mądrością, głupotą, nieprzewidywalnością jednych i prymitywizmem innych. Intrygują mnie role, jakie w życiu mamy do odegrania. Życie to swoisty teatr, a my marionetki. Ważne, by grać w dobrej sztuce, a tę mam nadzieję, w dużym stopniu wybieramy sami, dokonując właściwej klasyfikacji praw i zasad moralnych.

Jakiego słowa nie lubisz?
Nie jednego, wielu… Nie lubię wyrazów obscenicznych traktowanych jako przecinki (przykład „krzywy”), takich jak: zawiść, zazdrość, nie da się, nie mogę, nie mamy pieniędzy, itp. Tych, które ograniczają człowieka.

Co robisz, kiedy masz chwilkę dla siebie?.
Czytam. Najgorzej jak jest to po południu, bo muszę przeczytać do końca i mam wtedy „pustą noc”, tj. czytam…. Jak przychodzi świt jestem zła na siebie, ale widocznie tak ma być…. Do następnej książki. Dobrze, że ulubione czasopisma mam w komputerze, mogę czytać z opóźnieniem.

Jesteś zakochana w swojej wnuczce. Jaką jesteś babcią - tradycyjną czy odlotową?
Mam nadzieję, że dobrą. Do stanowienia zasad są rodzice, ja czuję się uprawniona do rozpuszczania (śmiech). W ogóle, uważam, że dzieci się nie wychowuje, żyje się razem z nimi i pozwala na samodzielny rozwój, a nasze postępowanie jest dla małych ludzików przykładem i swoistym wzorem. Nie można karcić dziecka za to, że powtarza kwestie dorosłych lub ich zachowania.

Majko! Jesteś otwarta dla ludzi. Co sprawia, że Twoje serce jest tak wyjątkowe?
No teraz już przesadziłaś (śmiech)…. Jestem tzw. „średnia krajowa”. Ani dobra, ani zła. W swoim życiu trzymam się zasady Leca: „Czas robi swoje, a ty człowieku…”. Robię swoje, jako człowiek. Kocham naturę i ludzi. Sądzę, że ważna jest we wszystkim konsekwencja i uczciwość wobec siebie, to daje spokój i zadowolenie.

14
cze

Twórczość to całe moje życie

UTW
„Chwytam cię życie jak ostatnie promyki słońca,
Rwę słodycz dojrzałych owoców przed zimą,
Wędruję górami i dolinami życia,
Łapię chwile miłości trwającej w ukryciu”
– pisze Maria Stępniak, słuchaczka UTW, emerytowana nauczycielka, osoba o wielu talentach i pasjach, autorka tomiku wierszy pt. „Ślady”. Rozmawia Zofia Franczak.


Dlaczego zatytułowałaś swój tomik poetycki „Ślady”?
Życie jest mieszanką dobrych i złych chwili, które nie są możliwe do rozdzielenia, każda z nich pozostawia po sobie ślad. Ten tomik to moje ślady życia, ścieżki, dróżki, ogrody te zadbane i pachnące oraz te, które potrzebują zmian. Niezależnie do tego, jakie te ścieżki są, zachęcam czytelników do przemyśleń i refleksji. Mój dorobek twórczy jest skromny, ale cieszy mnie, że zostawię po sobie ślad dla potomnych. Dedykuję ten tomik głównie moim dzieciom i wnukom.

Jaka była reakcja rodziny na Twoją twórczość?
Zaskoczenie, radość, zachęta do dalszej pracy. Tak trzymaj mamo i częściej nas zaskakuj!- powiedział syn na promocji tomiku.

Kiedy zaczęłaś pisać? Jakie były Twoje pierwsze wiersze?
Muszę sięgnąć pamięcią do czasów, kiedy pracowałam w Towarzystwie Przyjaciół Dzieci. Jako przewodnicząca Zarządu Miejskiego organizowałam uroczystości dla dzieci, w których uczestniczyli sponsorzy. Za ich hojność dzieci dziękowały moimi rymowankami. Podobały się i sponsorom, i dzieciom. Pisałam nie tylko rymowanki, ale również wiersze, które jednak lądowały w szufladach. Zdarzało się, że któryś z nich wpadł w ręce krewnych lub znajomych. Pozytywne oceny zachęcały mnie do pisania. Po latach wyciągnęłam wiersze z szuflad, dołączyłam do tych pisanych na bieżąco i tak powstał pierwszy zbiorek poetycki.

Twórczość towarzyszy Ci przez całe życie. Czym jest dla Ciebie poezja?
Jest lekiem na moją codzienność. Moje wiersze to wiersze duszy. Cechuje je duża uczuciowość i szczerość. Przelewam na papier swoje myśli, przeżycia. Pobudzam do myślenia i refleksji czytelników. Twórczość to moje życie.

Twoje wiersze ukazują się też w prasie lokalnej.
Tak, zamieszcza je „Powiatowe Życie Kutna”, czasem Tygodnik „Niedziela”.

Skąd czerpiesz tematy do pisania?
Jestem człowiekiem wrażliwym. Obserwuję i dostrzegam co się dzieje wokół. Tematy nasuwają się same – z życia rodzinnego, środowiska, kraju, świata, z odbywanych podróży. Bliskie są mi rozważania na temat upływającego czasu, sensu życia, cierpienia, kruchości bytu ludzkiego. Ogólnie powiem tak: człowiek i jego problemy są podmiotem moich twórczych refleksji.

A inne Twoje pasje i zainteresowania?
W młodości pochłaniały mnie robótki na drutach, szydełkowanie, szycie, haftowanie, wyszywanie. Z biegiem lat do tego typu prac chęci upadły i obecnie już się tym nie zajmuję. Wiele ze swoich prac rękodzielniczych przekazałam dzieciom i wnukom. A w kuferku trzymam te najcenniejsze.

Co skłoniło Cię do wstąpienia do UTW, którego jesteś słuchaczką?
Po przejściu na emeryturę moje życie stało się swobodniejsze, ale i nudniejsze. Dorosłe już wnuki nie potrzebowały mojej opieki, nie satysfakcjonowała mnie też praca na działce. Postanowiłam więc bronić się przed bezczynnością, samotnością a i chorobą. W takich okolicznościach powiększyłam gronu słuchaczy UTW. Z ochotą uczestniczyłam w zajęciach wielu sekcji, ale po pewnym czasie postanowiłam ograniczyć ilość zajęć. Pozostałam w sekcjach najbardziej mnie satysfakcjonujących, które rozwijają moje zainteresowania, dają radość i wiarę w siebie. Jestem nieprzerwanie, od 2008 roku uczestniczą sekcji literackiej i teatralnej. Od ubiegłego roku również sekcji kabaretowej.

Czym jest dla Ciebie Uniwersytet?
Odpowiem używając metafory – smakowitym owocem jesieni. Każdy kęs wzmacnia mnie, rozwija umysł, wyzwala siłę w pokonywaniu trudności, pokazuje moje umiejętności, których nie boję się już propagować. To tu rozwinęłam umiejętności twórcze. Pewną role odegrały w tym zajęcia literackie, prowadzone przez panią Marię Wierzbicką, która potrafi zmobilizować słuchaczy do pisania. Tu też nauczyłam się obsługi komputera, a to dowód na to, że nowoczesna technika jest do opanowania przez pokolenie 60+. W moim przypadku Internet pełni rolę okna na świat, w którym ukazują się moi wnukowie i prawnukowie, mieszkający za granicą.

Udzielasz się również w Stowarzyszeniu „Złoty Wiek”. Co to za Stowarzyszenie?
To także organizacja skupiająca seniorów. Organizujemy uroczystości, wycieczki, wyjazdy do teatru, spotkania z ciekawym ludźmi. Nasze spotkania odbywają się przy herbatce, śpiewach, tańcach, które stanowią pewną formę rehabilitacji.

Czy w tym stowarzyszeniu też masz możliwość realizacji swoich pasji?
Tak jak wspomniałam wcześniej w naszej działalności są różnego rodzaju rozrywki kulturalne, wieczory z piosenką, muzyką, konkursy, więc znajduje się tam miejsce i dla moich umiejętności i zainteresowań. Muszę podkreślić, że stowarzyszenie „Złoty Wiek” jest wydawcą mojego tomiku „Ślady” oraz opowiadania dla dzieci, które ukaże się jesienią tego roku.
Zastanawiam się jak przy takim zaangażowaniu znajdujesz czas na pisanie?
Nocą. Moje wiersze powstają przeważnie nocą. Wpada mi temat lub wers, zapisuję je na kartce która mam zawsze pod ręka i tworzę. Zdarza się, że głębokie przeżycia czy wydarzenia pobudzają moja wyobraźnię wyjątkowo twórczo i jednej nocy powstaje cały wiersz. W większości te nocne szkice już w dzień ubieram w kolory, „nakładam makijaż” i wiersz już gotowy.

Energii i zapału do pracy można Ci pozazdrościć, ale tak jak każdy musisz się regenerować. Jak lubisz odpoczywać?
Lubię prace na działce, tam odpoczywam, nabieram sił do działania. To odskocznia od szarej, czasem radosnej, czasem gorzkiej i brutalnej rzeczywistości. Kontakt z przyrodą pozwala oderwać się od kłopotów, trosk i przykrości, przywołuje radosne, dobre chwile, daje natchnienie i podsuwa tematy do pisania. A wysiłek? Trochę wysiłku i ruchu są człowiekowi potrzebne do właściwego funkcjonowania. Zawsze go dozuję, żeby nie zrujnować i tak już mocno nadszarpniętego zdrowia.

Mój życiowy sukces – o czym mogłabyś tak powiedzieć?
Wydanie „Śladów”, debiut u schyłku mojego życia to niewątpliwie sukces. Ale podróż za wielką wodę jest chyba jednak moim największym sukcesem.

Dlaczego?
Wyobraź sobie, że wybrałam się tam sama, w takim wieku, z mocno nadszarpniętym już zdrowiem, bez znajomości jakiegokolwiek języka obcego. Pokonałam trasę kilku tysięcy kilometrów z dwoma przesiadkami we Frankfurcie i w Chicago, przeżyłam opóźnienie samolotu i nie zdążyłam na planowany lot. Do tego zmiana przewoźnika i zaginięcie bagażu.
Pokonałam te trudności, bo serce rwało się do wnuczki i jej rodziny. Nauczyłam 2,5 letniego prawnuczka wielu polskich słów, abyśmy mogli porozmawiać. Po sześciu miesiącach wróciłam do kraju, też z przygodami. To była moja odważna życiowa podróż.

Na pewno masz plany na najbliższą przyszłość.
Oczywiście. Chcę powiększać dotychczasowy dorobek pisarski. Myślę też o podróżach po kraju i świecie. Realizacja tych planów zależeć będzie od zdrowia i zawartości emeryckiej kieszeni.


14
cze

„Trzeba z żywymi naprzód iść”

UTW
Z najstarszą słuchaczką SUTW, Panią Jadwigą Poterałą, człowiekiem ciepłym i pełnym życia, i pomimo 91 lat otwartym na wiedzę i chętnie uczestniczącym w zajęciach SUTW, rozmawia Halina Wastowska.

Pani Jadwigo kiedy zaczęła się u Pani przygoda z naszym Uniwersytetem?

Jestem z nim związana od początku istnienia. Miałam wtedy już 80 lat i często myślałam, że pora umierać: dzieci na swoim, cisza w domu, ja czułam się samotna. Wtedy dowiedziałam się, że w Kutnie powstaje uniwersytet dla ludzi starszych, więc pomyślałam sobie, że zgodnie ze słowami Adama Asnyka – „trzeba z żywymi naprzód iść, po rzeczy sięgać nowe”. Postanowiłam więc wyjść z domu z nadzieją, że poznam nowych ludzi i czegoś się nauczę, posłucham wykładów, przestanę tylko siedzieć i patrzeć w telewizor. Pomyślałam, że pójdę , dowiem się, a może mnie przyjmą. I tak to się zaczęło.

Czy uniwersytet spełnił Pani oczekiwania?

O tak, poznałam wielu wspaniałych ludzi czy historie środowisk kutnowskich. Chętnie korzystam
z wykładów na różne tematy. Człowiek całe życie się uczy, dowiaduje się czegoś nowego i szare komórki jeszcze pracują.

Wiem, że Pani ładnie maluje.

Malarstwo to jest wspaniała zabawa, pamiętam, że było bardzo wesoło gdy malowałyśmy portrety koleżanek podczas zajęć. Można przenosić świat na płótno czy papier, uruchamiać swoją wyobraźnię i fantazję oraz zapomnieć o czasem smutnej rzeczywistości. A jak mi się obraz uda to jestem szczęśliwa.

Jakie tematy pojawiają się najczęściej w Pani malarstwie?

Kocham przyrodę i wiele moich prac jest na ten temat.Przemijające pory roku są najczęściej motywem moich obrazów. Uwielbiam też malować kwiaty...ale oprócz tych malowanych, lubię też uprawiać prawdziwe kwiaty, upajać się ich zapachem i kolorem.

Pracowała Pani z dziećmi osieroconymi, rozumiem że była to trudna praca.

Tak, ponieważ dzieci wymagają troski i uwagi przez całą dobę. Trzeba być dobrym pedagogiem, psychologiem, pielęgniarką i kucharką w jednej osobie, a przede wszystkim trzeba kochać dzieci.

Jak Pani wspomina tamten czas?

Mimo różnych trudności, były i wesołe chwile.Praca z dziećmi dała mi dużo satysfakcji. Dziś, po wielu latach, ci dorośli już ludzie piszą do mnie listy i laurki z życzeniami na dzień matki, na urodziny i na święta. Niektórzy mnie odwiedzają, zwierzają się, opowiadają o swoich rodzinach i proszą o radę, traktując jak kogoś bliskiego.

To jest bardzo miłe.
Zacytuję fragment wiersza jaki dostałam na dzień matki od Helenki Winieckiej:
Rozumieliśmy, może nie.
To dla nas męczyłaś się i trudziłaś
bo pracy wciąż było nie lada
byśmy wyrośli na ludzi.

Kochaliśmy Cię, nie wiedziałaś,
tak jak nikogo na ziemi,
Patrzyłaś jak na swoje dzieci
jak rosną i czy słońce im zaświeci.

A dziś ,gdy jestem dorosła
Rozumiem już Twoją miłość
Dziękuję Ci mamo za wszystko
I proszę :bądź taką jaką byłaś.


Bardzo wzruszające. Udzielała się Pani społecznie w Lidze Ochrony Przyrody.

Jestem członkiem LOP od 40 lat a ostatnio otrzymałam statut honorowego członka.

Pani Jadwigo, co Panią najbardziej cieszy?
Cieszę się że doczekałam tylu lat, jestem szczęśliwa, że mam kochającą rodzinę, grono przyjaciół i myślę że jestem spełnioną kobietą.

Czego mogę Pani życzyć?
Przede wszystkim zdrowia, bym mogła jeszcze pracować w ogrodzie. Wierszy już nie będę pisać, ale malować jeszcze chcę i chciałabym wciąż być obecna w życiu Uniwersytetu.

Spędziłyśmy kilka godzin na rozmowie , w związku z tym wiem że o Pani życiu można by napisać książkę.
Myślę , że to spotkanie mogłoby być do niej przyczynkiem.
Wobec tego ,dziękuję Pani za rozmowę i życzę nadal weny twórczej i wiele, wiele lat życia w zdrowiu i pogodzie ducha.

14
cze

Moje miejsce na ziemi

UTW
Rozmowa z Janiną Kaczmarek – słuchaczką Stowarzyszenia Uniwersytetu Trzeciego Wieku, która na emeryturze postanowiła poszerzać swoje zdolności z dziedziny literatury i malarstwa, przeprowadzona przez Jolantę Baranowską-Komorowską.

Janeczko, jesteś osobą spokojną, ciepłą, ale jednocześnie bardzo spostrzegawczą. Zauważasz wokół siebie barwy, kolory, które łączysz z wymyślonymi i wierszowanymi historyjkami dla dzieci. Kiedy się to wszystko zaczęło? Czy przygodę z malarstwem i literaturą rozpoczęłaś jako uczennica, mama, a może dopiero jako babcia?

Obie moje pasje mają swój początek już w dzieciństwie. Z wielkim sentymentem odnoszę się do wspomnienia, kiedy dostałam pierwsze pudełko kredek. Pamiętam też, z jaką wielką radością z nich korzystałam. Rysunki, które powstawały musiały chyba podobać się moim koleżankom, bo często na lekcje rysunków odrabiałam za nie domowe prace plastyczne. Moje uzdolnienia zauważyła też nauczycielka i od tej chwili większość okolicznościowych gazetek to była „moja działka”.
Lata mijały, przyszły obowiązki i na rozwijanie tej pasji nie było zbyt wiele czasu. Dopiero na emeryturze znowu zaczęłam coś tam sobie „podmalowywać”. Nie pamiętam już szczegółów, ale pewnego razu syn z żoną sprezentowali mi zestaw artystycznych farb olejnych, po pewnym czasie dostałam od zięcia sztalugi i wtedy – mówiąc żartobliwie – już nie miałam wyjścia. Powstało kilka prac, które ofiarowałam członkom bliższej i dalszej rodziny. Gdy rozpoczął działalność Uniwersytet Trzeciego Wieku, zaraz w pierwszym roku zapisałam się do sekcji malarskiej i poznałam wiele innych technik plastycznych.

A jak to wyglądało z miłością do tworzenia wierszy?

To wiąże się z moją ogromną miłością do książek. Chyba tę miłość wyssałam z mlekiem matki. To ona nauczyła mnie pisania pierwszych literek, ona w długie zimowe wieczory, przy lampie naftowej, po pracy w gospodarstwie słuchała jak czytałam na głos lekturę szkolną, ale nie tylko lekturę. Mam jedno zdjęcie mamy, które jest mi szczególnie bliskie. Na tym zdjęciu mama siedzi na snopku i czyta książkę. Oglądam je zawsze z ogromnym wzruszeniem.
Często wspominam jak zmarznięta, nieraz zdrętwiała nie mogłam oderwać się od książki, chociaż cała rodzina już spała. Dopiero ojciec zdmuchnięciem lampy wyganiał mnie do łóżka.
W czasach szkolnych brałam czynny udział w życiu szkoły, uczestnicząc w akademiach i różnych zajęciach pozalekcyjnych. Nawiązałam korespondencję z gazetą „Świat Młodych”, a odpowiedzi redakcji czytane były na apelach szkolnych. Z rozrzewnieniem wspominam jakim ogromnym przeżyciem była kartka, którą otrzymałam od Janiny Porazińskiej.

Czy to wiąże się z jakimś wydarzeniem?

Tak. Po przeczytaniu książki Pani Janiny Porazińskiej „Kto mi dał skrzydła” napisałam do autorki, by opisać swoje wrażenia. Byłam oczarowana poetą z Czarnolasu. Pani Porazińska w krótkich, ciepłych słowach podziękowała mi za list. Mam tę kartkę do dzisiaj.

Jak już wcześniej wspomniałaś, swoje pasje urzeczywistniasz na emeryturze, ale przecież one zawsze były w Tobie. Czy możesz ocenić, którą z pasji postawiłabyś na pierwszym miejscu?

Trudne pytanie. Obie dziedziny są mi bliskie, ale jeśli przyparta do muru musiałabym odpowiedzieć to chyba jednak malarstwo. Rysunek towarzyszył mi od zawsze, a literatura – w sensie tworzenia – dopiero na emeryturze.

Ale…ale… – Twoje wiersze o porach roku, wychowaniu dzieci, świecie zwierząt…są tak barwne i trafiają w punkt, że nasuwa się pytanie – jak trzeba być dobrym obserwatorem, by tworzyć z takim znawstwem?


Dużo moich wierszy to wynik obserwacji wnuków podczas ich zabawy. Czasem na podstawie słów zawartych w wierszu chciałam im przekazać piękno przyrody, która nas otacza, a także jak powinniśmy opiekować się zwierzętami. Pokazać tym małym dzieciom (które jeszcze nie siedzą godzinami z laptopem na kolanach, czy komórką - śmiech) świat, który tak szybko się zmienia i że to, co dzisiaj jest piękne, jutro przemija.

Gdy tworzysz wiersz czy opowiadanie, to widzisz jednocześnie obrazy?

No oczywiście, że wraz ze słowem pojawia się jakieś wyobrażenie, co nie znaczy, że do wszystkich utworów, wierszyków dla dzieci powstają ilustracje.

Które ze swoich opowiadań lubisz najbardziej i dlaczego? Czy wiąże się ono ze wspomnieniami, jakimś wydarzeniem rodzinnym?

Lubię „Moje miejsce na ziemi”, a dlatego, że – tak jak wskazuje tytuł – mówi on o mieście, z którym jestem bardzo związana, a przede wszystkim o mojej ulicy, przy której upływają moje chwile radosne i smutne. Zwyczajne życie. Jest ona dla mnie najpiękniejsza. Nie wyjechałabym z Kutna, bo to miasto jest najbliższe memu sercu.

Jestem pewna, że Twoi najbliżsi Cię wspierają. Jak więc patrzą na Twoją twórczość?


Członkowie mojej rodziny są pierwszymi recenzentami moich prac i zawsze wiernie mi kibicują. Ponadto wiem doskonale, że są ze mnie dumni i cieszą się widząc moje zadowolenie. Mówią mi o tym i okazują w widoczny sposób.

Czy myślałaś o publikacji swojej twórczości, żeby z Twojego dorobku mogła skorzystać szersza rzesza dzieci i rodziców?

Cieszę się, że moje prace malarskie i literackie radują serce i oko moich najbliższych, i do tej pory to mi wystarczało. Ostatnio jednak pod wpływem sugestii innych osób – głównie moich koleżanek ze Stowarzyszenia Uniwersytet Trzeciego Wieku – zaczęłam brać pod uwagę taką możliwość. Może kiedyś uda się opublikować wiersze…

A który z wierszy jest Ci najbliższy? Będzie to jego pierwsza publikacja…


„Idzie jesień” – myślę, że łączę w tym wierszu swoje dwie pasje…

„Idzie jesień”
Kiedy dni są coraz krótsze
A i słonko słabiej grzeje
Wtedy jutro lub pojutrze,
Już na pewno przyjdzie jesień

Przyszła, piękna, wystrojona
Suknię ma utkaną z wrzosów
Pod stopami dywan z liści
A we włosach krople rosy

I przyniosła farby nowe,
Żółte, złote, purpurowe
I rozgląda się wokoło
Co tu jeszcze pomalować

Czy jabłuszka dość czerwone?
Muchomory i korale jarzębiny?
A czy są już granatowe
nad rowem jeżyny?

Żółtej farby dużo trzeba,
Aby pomalować liście
A pamiętać trzeba o tym
Aby pomalować wszystkie…

Jeszcze tylko porozsnuwać
Białe mgły nad stawem
I jeszcze pożegnać
Lecące żurawie

Jesień myśli:
Czy już wszystko?
Nie, trzeba jeszcze babie lato
Splątać nad ścierniskiem

Więc znowu przyspiesza kroku
Gdy już wszystko zrobię,
To odpocznę sobie
Do przyszłego roku.

Na zakończenie pytanie, które padło na spotkaniu z Tobą w Dworku w „5 minut dla…” – na co Ci Uniwersytet Trzeciego Wieku, kiedy sama umiesz zorganizować sobie czas?

Pewnie tak, sama mogę zorganizować sobie czas. Mogę w zaciszu domowym malować, czytać, czy robić mnóstwo innych rzeczy. Jednak mnie ciągnie do ludzi. Frajdą jest wspólnie odkrywać ten nasz pokręcony świat…cieszyć się, że jeszcze można się czegoś nauczyć. Realizować swoje gdzieś głęboko dotąd ukryte marzenia, a przyjaźnie jakie powstają w trakcie naszych spotkań są nieocenione. Szanuję i podziwiam grupę zapaleńców, dzięki którym powstało i trwa Stowarzyszenie UTW.
Dziękuję za rozmowę.


12
cze

Lista osób pracujących społecznie, wyróżnionych

UTW


12
cze

Hymn Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Kutnie

UTW
Niechaj trwa nam UTW

Śmiało, studenci, na wykłady śpieszcie się!
Niech wam ochoty nie odbiera trzeci wiek!
Ze źródła wiedzy mądrość duszkiem trzeba pić,
Bez nauki trudno żyć!

Refren: Wiedza radość w nas wyzwala,
Łączy ludzi z bliska, z dala,
Na samotność nie pozwala,
Wśród przyjaciół chce się żyć!

Łączcie pożytek z przyjemnością w UTW:
Tańczcie, malujcie, ćwiczcie ciało oraz mózg,
Chłońcie kulturę i zwiedzajcie piękny kraj,
Niechaj w sercach będzie maj!
Refren: Wiedza.........

W naszej uczelni wiele sekcji czeka cię:
Gwiazdą w teatrze bez problemu staniesz się,
Napiszesz powieść albo mądry, wzniosły wiersz,
Jakie to przyjemne jest!
Refren: Wiedza.......

Gdy chcesz zachować młodość, przyjdź do UTW,
Swoje marzenia możesz spełnić właśnie tu.
Śpiewajmy głośno, ile w piersiach starczy tchu:
„NIECHAJ TRWA NAM UTW !!!!!!!”


Na melodię piosenki „Dalej wesoło”
Słowa - Teresa Kawka

15
cze

Informacja o działalności Stowarzyszenia Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Kutnie za rok 2015/2016

UTW
Po raz dziewiąty spotykamy się, by podsumować kolejny rok naszej działalności. Był to czas wytężonej pracy, istotnych zmian a jednocześnie systematycznych, codziennych działań.
Realizujemy nasze pasje, zdobywamy wiedzę, rozbudzamy talenty, nie tylko dla siebie, ale też dla innych.
W listopadzie 2015 r. założyliśmy Stowarzyszenie Uniwersytet Trzeciego
Wieku w Kutnie, mamy więc teraz podwójną datę istnienia i w przyszłym roku akademickim będziemy świętować 10 lat UTW i 1 rok SUTW.

Cieszymy się życzliwością lokalnych władz samorządowych i mediów, które dostrzegają nasze starania o poprawę jakości życia ludzi starszych.


UTW zajmuje istotne miejsce w realizacji samorządowej polityki społecznej, czuje się partnerem w kreowaniu rzeczywistości w naszym mieście. Zarówno samorząd miasta Kutno, prezydenci p. Zbigniew Burzyński, p. Zbigniew Wdowiak, p. Jacek Boczkaja i pracownicy Urzędu Miasta, jak też samorząd powiatu, z p. starostą Krzysztofem Debichem na czele, udzielali wsparcia finansowego i pozafinansowego, które pozwoliło na aktywizację intelektualną, kulturalną i ruchową w szerokim zakresie i w bogatej formie zajęć. Z prawdziwą satysfakcją możemy mówić, że przyjęta przez nas forma działania odpowiada dużej grupie mieszkańców miasta i powiatu.

W październiku 2015 r., na nasze UTW zapisały się 362 osoby.
Pracowaliśmy w 19 sekcjach podzielonych na 42 grupy, od poniedziałku do piątku. Wysłuchaliśmy 13 wykładów tematycznych, w tym roku skoncentrowanych na profilaktyce zdrowotnej – pod hasłem zadbaj o swoje zdrowie (Anna Pawlak Zawadzka), bierz właściwe suplementy (Halina Wośko), rozruszaj stawy (ogólnopolski program Votarenu), jedz bezpieczną żywność (Celina Marciszewska) itp. Poznaliśmy założenia polityki senioralnej w kraju (Magdalena Paulain), konsultowaliśmy z policją kwestię bezpieczeństwa w mieście oraz poznawaliśmy prawa pacjenta (Beata Krukowska). Zorganizowaliśmy akcję zapisywania się do ZIP-u (zintegrowany informator pacjenta), a także skorzystaliśmy z zaproszenia do udziału w projekcie realizowanym przez powiat kutnowski pod hasłem: ”Żyjesz dla siebie i innych – zadbaj o zdrowie”.

Ponadto uzupełniliśmy naszą wiedzę o działaniach kulturalnych w Kutnie na przestrzeni kilkudziesięciu lat (Krzysztof Ryzlak), wysłuchaliśmy wykładu nt. muzyki poważnej ilustrowanego pięknymi ariami operowymi ( Anna Jeremus Lewandowska i jej studenci). Dowiedzieliśmy się jak tworzy się mity z naszej współczesności (Krzysztof Bielecki) oraz przeżyliśmy dwa spotkania muzyczno-literackie z młodzieżą I LO w Kutnie i ZS nr 3 w Kutnie.
Ze swej strony też, mam nadzieję, zrobiliśmy przyjemność młodzieży wystawiając spektakl przygotowany przez grupę teatralną Maska II, komedię G. Zapolskiej „Moralność Pani Dulskiej” dla uczniów ILO i ZSnr3 w Kutnie. Dziękujemy Masce II, za promowanie SUTW.

Rozwija się nam, co cieszy, aktywność słuchaczy. Już nie tylko spotkanie poetyckie organizowane przez Danusię Kawkę i sekcję literacką przyciągają na dodatkowe spotkania do Dworku, ale także konkursy recytatorski i śpiewaczy zyskują coraz więcej zwolenników. Wydarzeniom tym towarzyszą prace plastyczne i florystyczne powstające na zajęciach prowadzonych przez panie: Lidię Marciniak i Agnieszkę Dąbrowską Walczak.

Może powstanie chór…… Sądzę, że aktywna Rada Słuchaczy pomyśli również o tym. W tym roku zorganizowała m.in. bal przebierańców, obchody Dnia Kobiet, rajd samochodowy, coroczną zbiórkę świąteczną słodyczy i ubrań dla ludzi potrzebujących szczególnej pomocy i oczywiście na bieżąco wspierała Starostów grup.
Na wniosek słuchaczy powołaliśmy do życia kabaret SUTW, który prowadzi wspaniały „kulturotwórca” (wiem, nie ma takiego wyrażenia, ale jak inaczej nazwać) p. Krzysztofa Ryzlaka. Dzięki tej sekcji spotkaliśmy się z dobrym polskim kabaretem i tekstami z naszej młodości.


Przede wszystkim zgodnie z planem realizowaliśmy cotygodniowe zajęcia..
I tak ponad 130 osób w każdym tygodniu ćwiczyło w salach gimnastycznych SP nr 9 i SP nr 4 pod opieką pp. Lilianny Woźniak i Karoliny Kociurskiej – Tomczak i Malwiny Berwińskiej, z zajęć na basenie korzystało 92 słuchaczy, zajęcia odbywały się w 9 grupach.
Zajęcia utrzymujące naszą sprawność psycho-fizyczną to taniec prowadzony przez Kacpra Pawłowskiego i aerobik prowadzone przez p. Agnieszkę Dębowską, w których brało udział ponad 150 osób oraz zajęcia Jogi, dla ponad 50 słuchaczy, którymi kierowała p. Elżbieta Gontarek. W sekcji Nordick Walking, co tydzień „z kijkami” po Kutnie i jego okolicach spaceruje ok. 45 słuchaczy pod merytoryczną opieką p. Stanisława Braszczyńskiego i Stanisława Kołodziejczyka.

Zajęcia z psychologii, pozwalające na rozumienie samego siebie i akceptację świata, w którym żyjemy prowadzone przez Małgorzatę Andrzejczak zgromadziły 80 osób.

Zajęcia sekcji literackiej, prowadzone przez p. Marię Wierzbicką, odbyły się w niepełnym wymiarze, uczęszczało na nie ponad 30 osób i poświęcone były literaturze polskiej i recenzjom nowości wydawniczych.

Sekcja teatralna pracowała w grupie 20 osobowej, pod opieką p. Jadwigi Kubiak, natomiast kabaretowa skupiła 16 słuchaczy, prowadzonych przez p. Krzysztofa Ryzlaka.

Zajęcia sekcji historycznej, rozrosły się do 3 grup i skupiają ok.100 słuchaczy. W dużym stopniu jest to zasługa p. Marii Spery i prowadzącego zajęcia p. Jana Zawadzkiego.

Dwie sekcje artystyczne, tj. sekcja florystyczna, kierowana przez p. Agnieszkę Dąbrowską Walczak i sekcja plastyczna – prze p. Lidię Marciniak jak na razie nie powiększają swego grona, we florystycznej doskonali się 18 osób, a malarek mamy 23 osoby.

W dalszym ciągu uczyliśmy się języków – angielskiego, niemieckiego, francuskiego i rosyjskiego. Trzy grupy jęz. angielskiego prowadziła p. Magdalena Golan i Joanna Markiewicz, grupę języka niemieckiego p. Mirosława Kowalczyk, jęz. francuskiego p. Anna Wdowiak, a grupę języka rosyjskiego, nasza słuchaczka, p. Janina Strojecka. Dzięki przychylności dyrektora I LO im. H. Dąbrowskiego i starostwa powiatowego, naukę języków realizowało ponad 90 osób.

Zajęcia z geografii, ciekawie prowadzone przez p. Renatę Kubicką w ZS nr 1 zachęcały do poznawania Polski i Europy ponad 70 słuchaczy.

Zajęcia z informatyki odbywały w ZS nr 1 w Kutnie, a następ. w SP nr 1 w Kutnie. Po licznych perturbacjach ze znalezieniem nauczyciela, zajęcia te kończyły 32 osoby, pod kierunkiem p. Grzegorza Gmerka.

Średnia frekwencja na zajęciach realizowanych w ramach naszego programu wyniosła ok. 80%. Były zajęcia na których sięgała 98%, ale były też jedne, które zimą i jesienią wynosiły zaledwie 55%. Ale nie jest źle, dokonamy zmian organizacyjnych i będzie b. dobrze.

Z edukacyjnych form wyjazdowych skorzystało około 500 osób. M.in. w listopadzie byliśmy na poruszającym monogramie Krystyny Jandy „Biała bluzka” w „Och Teatrze” w Warszawie, dwukrotnie odwiedziliśmy Teatr Jaracza w Łodzi i obejrzeliśmy „Ich czworo” (listopad, grudzień). W Teatrze Muzycznym w Łodzi obejrzeliśmy spektakl „Cyrano” . W Warszawie w „Mateczniku Mazowsze” przypomnieliśmy sobie „Cud mniemany czyli Krakowiaków i Górali” W. Bogusławskiego na posumowanie 250 lat Polskiego Teatru Narodowego (kwiecień), a w czerwcu obejrzeliśmy „Noc w Wenecji” w Teatrze Wielkim w Łodzi. Wyjazdy te w profesjonalny sposób zorganizowała Hanna Gontarek przy współpracy Stefanii Szadkowskiej.
A w kwietniu podczas dwudniowej wycieczki powędrowaliśmy pod przewodnictwem Elżbiety Lewandowskiej „Szlakiem Piastów Śląskich”. Ostatni nasz wyjazd, miał również aspekt historyczny. Był to dzień spędzony w Płocku na zwiedzaniu nowego Muzeum Ziemi Mazowieckiej i najstarszej szkoły w Europie – słynnej Małachowianki. Ten wyjazd dla zaangażowanych w pracę społeczną słuchaczy zorganizował p. Andrzej Zielonka.
Przez cały rok współpracowaliśmy z instytucjami kultury Kutnowskim Domem Kultury, Centrum Teatru, Muzyki i Tańca, Miejską i Powiatową Biblioteką Publiczną, Młodzieżowym Domem Kultury i Muzeum Regionalnym. Otrzymywaliśmy zaproszenia na wieczory autorskie prozaików i poetów oraz spektakle teatralne, aktywnie uczestniczyliśmy we wszystkich wydarzeniach w mieście. Jesteśmy stałymi, sprawdzonymi odbiorcami kultury i działań społecznych.
Wierzymy, że tworzona przez nas oferta aktywizująca intelektualnie, kulturalnie i ruchowo słuchaczy SUTW jest atrakcyjna dla Państwa. Te dziewięć lat pokazało, że najważniejsze to wyjść z domu, być z ludźmi i uczyć się. Świata, który nas ciągle zaskakuje.
Ten rok, jak i następny są poświęcone przez Zarząd SUTW na
kolejne szkolenia w zakresie pozyskiwania środków, rozliczania i prowadzenia przyjaznej polityki społecznej, zarówno dla seniorów, jak też tworzenia relacji międzypokoleniowych.
W nowym zarządzie, nowego Stowarzyszenia, od 6 listopada 2015 r. pracują: Maria Wierzbicka, Wanda Rzepnikowska, Stefania Szadkowska, Hanna Gontarek, Zofia Kowalewska, Andrzej Zielonka, Marlena Kluk i Mirosław Orliński. Natomiast wybrana przez Państwa Rada Słuchaczy to: Michał Sinior przew. Zofia Franczak sekr., Krystyna Warcikowska , Alina Jabłońska, Maria Lemańska, Jadwiga Mikołajczyk - Sabadasz, Alina Matusiak, natomiast Sąd Koleżeński to: Elżbieta Żabicka przew., Helena Kowalska, Danuta Burzyńska.

Serdecznie dziękuję, w imieniu wszystkich Słuchaczy, Pani rektor Sławomirze Białobłockiej, władzom samorządowym miasta i powiatu p. Krzysztofowi Debichowi – staroście kutnowskiemu, prezydentom miasta Kutna – Zbigniewowi Burzyńskiemu, Zbigniewowi Wdowiakowi i Jackowi Boczkai. Dyrektorom i pracownikom instytucji kultury, takim jak: KDK , MDK, MiPBP, Muzeum Regionalne. Gorąco dziękuję dyrektorom i pracownikom instytucji oświatowych, składam je na ręce pp. Danuty Blus – dyr. SP 9, Alicji Chmieleckiej – dyr. SP 4 i Przemysława Zawadzkiego – dyr. I LO w Kutnie, Wojciecha Banasiaka – dyr. ZSnr3 w Kutnie, Jarosława Koszańskiego – dyr. SP nr.1 w Kutnie. Podziękowania kieruję do Zarządu TPZK, na ręce Pani prezes Bożeny Gajewskiej, za twórczą atmosferę pracy i pomoc logistyczną w naszych działaniach.

Wiadomości o pracy, działaniach a także sukcesach SUTW można spotkać w Gazecie Lokalnej, Powiatowym Życiu Kutna, Kutnowskim Centrum Informacyjnym, w Kutno- nasze miasto, zobaczyć w Telewizji Kutno, usłyszeć w Radiu Victoria, a także przeczytać na prowadzonej na bieżąco stronie internetowej SUTW w Kutnie, przez Stefanię Szadkowską a także zobaczyć w prowadzonej przez Marlenę Kluk kronice UTW.

Opiekę nad całością zadań logistycznych SUTW, przez cały rok sprawowały 2 Zarządy. Spotykałyśmy się minimum raz w miesiącu, prowadziłyśmy biuro, spotykałyśmy się z władzami miasta, starostwa i instytucji, na bieżąco współdziałałyśmy z biurem rachunkowym obsługującym TPZK i SUTW, (tu podziękowania dla p. Agnieszki Latos i Wandy Rzepnikowskiej, która pilnuje z dużym poświęceniem naszych pieniędzy), prowadziłyśmy korespondencję listowną , internetową i wykonywałyśmy wiele innych prac. Podziękowania dla p. Joanny Stoli.
W tym roku akademickim członkowie Zarządu i Rady Słuchaczy sześciokrotnie uczestniczyli w szkoleniach organizowanych przez wspomniane już Centrum Promocji i Rozwoju Inicjatyw Obywatelskich „OPUS” w Łodzi, Biuro lokalne w Kutnie i Lokalny Ośrodek Wpierania Ekonomii Społecznej. Nasze działania mają odzwierciedlenie w protokołach.

Zarząd opracował dwa „Biuletyny informacyjne” na I i II semestr, wszyscy słuchacze otrzymali je nieodpłatnie. Zawierały jak zawsze tematykę i daty wykładów zaplanowanych na dany semestr oraz plan zajęć z podaną godziną i miejscem zajęć dla każdej grupy.

Zaproszenia, podziękowania, dyplomy dla słuchaczy itp., tworzył sprawdzony przyjaciel p. Andrzej Latos. Dziękuję.

Dziękuję więc, Państwu: Członkom Zarządu, Radzie Słuchaczy, Sądowi Koleżeńskiemu i dzielnym Starostom grup, którzy na bieżąco prowadzili dzienniki zajęć, kontrolowali przebieg i rzetelność prowadzonych zajęć, zbierali składki i pracowali społecznie. W tym roku starostami byli: Danuta Kawka, Hanna Drozdowska, Elżbieta Lewandowska, Maria Chruścielska, Bogusława Jankowska, Hanna Różycka, Jadwiga Błaszczyk, Zofia Franczak, Alina Jabłońska, Jolanta Baranowska-Komorowska , Anna Paul, Maria Kowalewska, Irena Gajewska, Teresa Michalska, Bożena Wachulska , Elżbieta Olejnik, Anna Tarnowska, Elżbieta Żabicka, Jadwiga Wiśniewska, Jolanta Rutkowska, Maria Lemańska, Czesława Markiewicz, Halina Kubiak, Bronisława Boroń, Zofia Sarnocińska, Daniela Buzak , Krystyna Żakieta , Helena Kowalska , Barbara Pietrzykowska, Anna Milczewska, Marek Michalski, Ewa Nowicka, Teresa Gruszczyńska, Jacek Paul, Urszula Michalska, Zygmunt Pietrzykowski, Danuta Ujazdowska, Bożena Skupniewicz, Zofia Mońko, Barbara Sikorska, Mirosława Dobraczyńska, Barbara Grzelak. (sprawdzić nazwiska, nie mam aktualnej listy)

Wszyscy wymienieni Państwo tworzą SUTW.



Reasumując, to był dobry rok, coraz więcej umiemy, chce nam się uczyć, cieszyć radością innych i dawać innym radość. Na słowa naszego motto: „Czas robi swoje. A ty człowieku…” możemy chyba odpowiedzieć, że staramy się robić swoje, jak ten czas.

Przewodnicząca SUTW w Kutnie
Maria Wierzbicka


obrazek prawa
   
© Uniwersytet Trzeciego Wieku w Kutnie
wykorzystywanie materiałów ze strony bez zgody autora - zabronione!
Logowanie administratora stronyMapa strony